Największe zagrożenia dla firmy bardzo rzadko pojawiają się wtedy, gdy przedsiębiorca jest na nie przygotowany. Kryzysy nie przychodzą zazwyczaj w momencie, kiedy właściciel siedzi nad analizą ryzyka, przegląda procedury bezpieczeństwa i zastanawia się, co może pójść nie tak. Najczęściej pojawiają się wtedy, kiedy wszystko działa.
Kiedy telefon dzwoni częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Kiedy klienci są zadowoleni. Kiedy firma właśnie podpisała ważny kontrakt. Kiedy właściciel może w końcu powiedzieć sobie: „udało się, jesteśmy w dobrym miejscu”.
I właśnie wtedy najłatwiej uwierzyć, że najtrudniejsze momenty są już za nami.
To jeden z największych paradoksów prowadzenia biznesu. Sukces daje poczucie stabilizacji, ale jednocześnie może uśpić czujność. Przedsiębiorca, który przez wiele lat budował swoją firmę, zdobywał klientów i pokonywał kolejne przeszkody, zaczyna traktować codzienną działalność jako coś oczywistego. Skoro przez ostatnie dziesięć lat wszystko działało, pojawia się przekonanie, że kolejne dziesięć lat będzie wyglądało podobnie.
Tymczasem biznes, podobnie jak życie, nigdy nie daje takiej gwarancji.
Największym majątkiem firmy często nie jest to, co znajduje się w jej siedzibie
Kiedy przedsiębiorcy myślą o zabezpieczeniu firmy, najczęściej w pierwszej kolejności przychodzą im do głowy rzeczy materialne. Budynek, samochody, maszyny, sprzęt komputerowy, magazyn pełen towaru. To naturalne, ponieważ są to konkretne wartości, które można zobaczyć i wycenić.
Znacznie trudniej wycenić coś, czego nie da się zamknąć w tabeli ani wpisać do ewidencji środków trwałych.
Doświadczenie właściciela. Jego kontakty. Wiedzę. Umiejętność podejmowania decyzji. Relacje z klientami. Zdolność do generowania przychodu.
W wielu firmach właśnie przedsiębiorca jest najważniejszym elementem całego systemu. To on prowadzi najważniejsze rozmowy, negocjuje kontrakty, rozwiązuje problemy i podejmuje decyzje, od których zależy przyszłość organizacji. Nawet jeśli zatrudnia zespół, bardzo często pozostaje osobą, bez której firma nie działałaby w taki sam sposób.
Co dzieje się, gdy nagle zabraknie tej osoby?
Nie chodzi nawet o sytuację, w której firma przestaje istnieć z dnia na dzień. W rzeczywistości kryzys często wygląda znacznie bardziej prozaicznie. Przez kilka tygodni przedsiębiorca nie może wykonywać swojej pracy. Później okazuje się, że potrzebna jest dłuższa rehabilitacja. Pojawia się konieczność ograniczenia aktywności zawodowej.
Firma nadal ma swoje zobowiązania, ale jeden z najważniejszych elementów odpowiedzialnych za jej przychody zostaje wyłączony.
I właśnie w takich momentach wiele osób po raz pierwszy zastanawia się, czy odpowiednio wcześniej pomyślało o zabezpieczeniu dochodu.
Największe ryzyko nie zawsze polega na tym, że firma straci pieniądze
W biznesie często mówi się o ochronie majątku, ale znacznie rzadziej o ochronie możliwości zarabiania. Tymczasem dla wielu przedsiębiorców to właśnie dochód jest fundamentem całej działalności.
Można odbudować sprzęt. Można kupić nowy samochód. Można odtworzyć wyposażenie biura. Znacznie trudniej zastąpić kilka miesięcy utraconego przychodu i jednocześnie utrzymać wszystkie zobowiązania, które każdego miesiąca pozostają niezmienne.
Raty leasingów, wynagrodzenia pracowników, czynsz, podatki czy koszty prowadzenia działalności nie znikają tylko dlatego, że właściciel firmy chwilowo nie może pracować.
To szczególnie ważne w przypadku przedsiębiorców prowadzących działalność opartą przede wszystkim na własnych kompetencjach. Lekarz, architekt, prawnik, doradca, specjalista IT, właściciel firmy usługowej czy osoba prowadząca własny gabinet często nie sprzedaje wyłącznie produktu. Sprzedaje swoją wiedzę, czas i doświadczenie.
Jeżeli przez pewien okres nie może wykonywać swojej pracy, konsekwencje finansowe pojawiają się bardzo szybko.
Ubezpieczenie od utraty dochodu jest jednym ze sposobów, aby przygotować się właśnie na taką sytuację. Nie zmienia ono rzeczywistości i nie sprawia, że trudne zdarzenia przestają istnieć. Daje jednak możliwość zachowania stabilności finansowej w czasie, kiedy najważniejsze staje się odzyskanie zdrowia i powrót do normalnego funkcjonowania.
Warto zauważyć, że odpowiedzialne zarządzanie firmą nie polega na zakładaniu najczarniejszych scenariuszy. Polega na świadomości, że nawet najlepiej prowadzony biznes może napotkać sytuację, której nikt wcześniej nie planował.
Najlepszy moment na zabezpieczenie firmy jest wtedy, kiedy wszystko działa
Wiele decyzji biznesowych podejmujemy wtedy, gdy pojawia się problem. Szukamy rozwiązań, kiedy sytuacja staje się trudna. Analizujemy ryzyko dopiero wtedy, gdy już zaczyna wpływać na nasze życie.
Zabezpieczenia działają jednak najlepiej wtedy, gdy tworzymy je wcześniej.
Nikt nie montuje alarmu przeciwpożarowego po pożarze. Nikt nie zakłada zamka w drzwiach po włamaniu. Nie dlatego, że spodziewamy się takich wydarzeń każdego dnia, ale dlatego, że rozumiemy wartość przygotowania.
Tak samo jest z bezpieczeństwem finansowym przedsiębiorcy.
Najlepszy czas na rozmowę o ochronie dochodu nie jest wtedy, gdy firma walczy o przetrwanie. Najlepszy czas jest wtedy, gdy firma rozwija się, ma klientów, stabilne przychody i ambitne plany na przyszłość.
Bo odpowiedzialny przedsiębiorca nie myśli wyłącznie o tym, jak osiągnąć sukces. Myśli również o tym, jak ten sukces ochronić.
Prawdziwa siła firmy nie polega na tym, że nigdy nie doświadcza trudnych momentów. Polega na tym, że nawet w trudnych momentach ma przygotowany plan działania.
A bezpieczeństwo tego planu zaczyna się od świadomości, że największą wartością każdej firmy nie są rzeczy, które można kupić.
Największą wartością są ludzie, którzy każdego dnia sprawiają, że ta firma działa.