Najdroższy postój wakacji – Kronika Beskidzka

Jest piątkowy poranek. Na ulicach Bielska-Białej ruch jest większy niż zwykle. Na parkingach pod blokami widać samochody zapakowane po dach. Walizki, torby termiczne, dziecięce rowerki, hulajnogi, dmuchane materace i pluszaki, bez których najmłodsi nie wyobrażają sobie wyjazdu. Dzieci z niecierpliwością pytają rodziców: „Daleko jeszcze?”. Rodzice sprawdzają nawigację, zamykają bagażnik i z uśmiechem ruszają w drogę.

Dla wielu mieszkańców naszego regionu właśnie tak zaczynają się wakacje. Jedni jadą nad Bałtyk, inni wybierają Mazury, Chorwację, Włochy albo górskie szlaki po słowackiej stronie. Wszystko jest zaplanowane. Hotel opłacony wiele miesięcy wcześniej, urlop zaakceptowany, samochód zatankowany do pełna.

I właśnie dlatego mało kto bierze pod uwagę, że podróż może zakończyć się… jeszcze zanim na dobre się rozpocznie.

Nie trzeba nawet wyjechać z Bielska-Białej. Wystarczy awaria na ulicy Warszawskiej, zatrzymanie samochodu na drodze ekspresowej S1 albo problem z silnikiem kilka kilometrów za Żywcem. Jeszcze przed chwilą dzieci śmiały się na tylnym siedzeniu, a teraz wszyscy stoją na poboczu i zadają sobie jedno pytanie: „Co teraz?”

To scenariusz, który każdego lata przeżywają tysiące kierowców. Samochody psują się niezależnie od wieku. Usterki zdarzają się zarówno kilkunastoletnim autom, jak i tym, które dopiero wyjechały z salonu. Wysoka temperatura, wielogodzinna jazda, korki, przeciążenie bagażnika czy po prostu zwykły pech – powodów może być wiele. Efekt jest zawsze podobny. Wakacyjny plan nagle przestaje mieć znaczenie.

Największy problem zaczyna się jednak nie wtedy, gdy samochód odmawia posłuszeństwa.

Największy problem zaczyna się wtedy, gdy kierowca nie wie, co zrobić.

Czy wzywać lawetę na własną rękę? Ile to będzie kosztowało? Czy samochód zostanie odholowany do najbliższego warsztatu, czy do miejsca zamieszkania? Co z rodziną? Co z dziećmi? Czy hotel przepadnie? A jeśli awaria wydarzy się za granicą – kto pomoże i w jakim języku? To pytania, które w stresie pojawiają się jedno po drugim.

Eksperci od lat zwracają uwagę, że wielu kierowców przypomina sobie o Assistance dopiero wtedy, gdy stoi na poboczu drogi. Dopiero w takiej chwili zaczynają szukać numeru alarmowego, sprawdzają warunki polisy i odkrywają, co naprawdę obejmuje ich ubezpieczenie.

I właśnie wtedy pojawia się największe zaskoczenie.

Nie każda polisa działa tak samo.

Jedne obejmują holowanie jedynie na określoną liczbę kilometrów. Inne zapewniają transport samochodu bez limitu na terenie Polski. Są również takie, które oferują samochód zastępczy, organizację noclegu dla kierowcy i pasażerów czy pomoc w kontynuowaniu podróży. Mało kto wie także o innym zapisie, który potrafi zaskoczyć kierowców. W wielu podstawowych wariantach Assistance pomoc nie przysługuje, jeśli awaria wydarzy się zbyt blisko miejsca zamieszkania. Paradoks? Niekoniecznie. To po prostu jeden z zapisów, którego większość osób nigdy wcześniej nie czyta.

A przecież samochód wcale nie musi zepsuć się na autostradzie w Austrii czy we Włoszech. Równie dobrze może odmówić posłuszeństwa kilka ulic od domu, kiedy dopiero rozpoczynamy wakacyjną podróż.

Jeszcze bardziej stresująca jest sytuacja, gdy do awarii dochodzi setki kilometrów od Bielska-Białej. Rodzina stoi na parkingu przy autostradzie. Dzieci są zmęczone. Hotel czeka, ale doba hotelowa właśnie się zaczyna. Mechanik informuje, że naprawa potrwa dwa lub trzy dni.

I wtedy pojawiają się kolejne pytania.

Kto zapłaci za hotel?

Czy można liczyć na samochód zastępczy?

Jak wrócić do domu, jeśli auto nie nadaje się do dalszej jazdy?

Czy trzeba wszystko organizować samemu?

Właśnie dlatego specjaliści podkreślają, że Assistance to dziś znacznie więcej niż sama laweta. W zależności od wybranego wariantu może obejmować organizację holowania, zapewnienie samochodu zastępczego, pokrycie kosztów noclegu, transport kierowcy i pasażerów czy pomoc w kontynuowaniu podróży. To rozwiązania, o których wielu kierowców dowiaduje się dopiero wtedy, gdy naprawdę ich potrzebują.

Eksperci z Multiagencji Certis w Bielsku-Białej przyznają, że przed sezonem wakacyjnym coraz więcej mieszkańców zgłasza się właśnie po to, aby sprawdzić zakres swojego Assistance. Często okazuje się, że niewielkie rozszerzenie ochrony daje znacznie większy komfort podczas rodzinnych wyjazdów. Zwłaszcza wtedy, gdy podróżujemy z dziećmi lub planujemy wyjazd za granicę.

Wakacje mają być czasem odpoczynku. Nikt nie planuje awarii samochodu, tak samo jak nikt nie planuje złamania nogi czy nagłej choroby. Można jednak przygotować się na sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Zanim więc mieszkańcy Bielska-Białej wyruszą w kolejne wakacyjne trasy, warto poświęcić kilka minut na sprawdzenie nie tylko ciśnienia w oponach, poziomu oleju czy płynu chłodniczego, ale również zakresu Assistance.

Bo czasem o spokojnym urlopie nie decyduje pogoda ani liczba przejechanych kilometrów. Czasem decyduje jedna rzecz, o której przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy samochód zatrzyma się na poboczu, a dzieci z tylnego siedzenia zapytają: „Tato… to co teraz?”

Udostępnij:
Oferta ubezpieczeń

Zapoznaj się z naszą pełną ofertą

Zamów kalkulacje ubezpieczenia

Skontaktuj się z nami i dobierz ubezpieczenie szyte na miarę twoich potrzeb!

Imię i nazwisko(wymagane)
Imię i Nazwisko
Zgoda

Partnerzy

Nie jesteś pewny swojego aktualnego ubezpieczenia?

Pomożemy ci je sprawdzić