OC to obowiązek, AC to wybór – Kronika Beskidzka

Kupujesz samochód – dokumenty podpisane, kluczyki odebrane, auto stoi już pod domem, a Ty z poczuciem dobrze załatwionej sprawy zamykasz temat. Właśnie wtedy, może wkraść się błąd, który potrafi kosztować więcej niż pierwszy serwis, komplet opon i ubezpieczenie razem wzięte.

Z perspektywy eksperta Multiagencji Certis Ubezpieczenia w Bielsku-Białej widzę to aż nazbyt często. Historie zaczynają się podobnie: „Panie Bartoszu, ja naprawdę myślałem, że to się samo przedłuży…” albo „Przecież przejąłem polisę po poprzednim właścicielu, wszystko było ważne”, lub „ Nie jeździłem samochodem, cały czas stał w garażu „ Tu teoria rozmija się z praktyką. O ile rzeczywiście OC jest ubezpieczeniem obowiązkowym, o tyle nie wszystko w nim dzieje się automatycznie.

Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że jeśli mamy swoją polisę OC i opłacamy ją regularnie, to ona najczęściej odnawia się sama. To wygodne i bezpieczne rozwiązanie, które działa w wielu przypadkach. Problem zaczyna się wtedy, gdy wchodzimy w nieco inny scenariusz – zakup samochodu używanego.

Wyobraźmy sobie sytuację: kupujemy auto, podpisujemy umowę, sprzedający przekazuje nam aktualną polisę OC. Wszystko się zgadza – ubezpieczenie jest ważne jeszcze przez kilka miesięcy, więc spokojnie możemy korzystać z samochodu. Mijają tygodnie, czasem miesiące, samochód staje się częścią codzienności, a temat ubezpieczenia… gdzieś znika w tle.

Do momentu, w którym polisa wygasa.

Wielu kierowców zakłada wtedy, że skoro OC jest obowiązkowe, to system zadba o resztę i ubezpieczenie zostanie automatycznie przedłużone, a my dostaniemy stosowny rachunek do opłacenia. To logiczne myślenie, ale niestety błędne. Polisa przejęta po poprzednim właścicielu nie odnawia się automatycznie. Kończy się dokładnie w dniu wskazanym na umowie i… dalej jest już tylko nasza odpowiedzialność.

Dochodzimy do momentu, w którym drobne przeoczenie zaczyna mieć bardzo konkretną cenę.

Dziś nie trzeba już kontroli drogowej, żeby zostać złapanym na braku ważnego OC. System działa zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) korzysta z narzędzi informatycznych, które na bieżąco analizują dane o polisach wszystkich pojazdów w Polsce. To oznacza, że każda przerwa w ubezpieczeniu – nawet jednodniowa – zostaje automatycznie wykryta i oczywiście automatycznie rozliczona.

Kary są jasno określone i nie podlegają negocjacjom w taki sposób, jak wielu osobom się wydaje. Już od 1 do 3 dni przerwy mówimy o kwocie przekraczającej 1900 zł w przypadku samochodu osobowego. Jeśli luka trwa od 4 do 14 dni, kara rośnie do ponad 4 800 zł. A powyżej dwóch tygodni – zbliża się do 10 000 zł. W przypadku samochodu ciężarowego także takiego mniejszego z DMC do 3,5t , dwa tygodnie przerwy to kara powyżej 14 000 PLN.

To są realne pieniądze. Takie, które potrafią mocno zachwiać domowym budżetem. I co najważniejsze, to koszt za coś, czego można było bardzo łatwo uniknąć.

Ale to nie jest najbardziej dotkliwy scenariusz, z jakim mamy do czynienia.

Bo wyobraźmy sobie sytuację o krok dalej. Kierowca, który nie ma ważnego OC, powoduje kolizję. Stłuczka na skrzyżowaniu, chwila nieuwagi, nic spektakularnego. Poszkodowany zgłasza szkodę i… otrzymuje odszkodowanie. W tym miejscu system działa sprawnie, pieniądze wypłaca UFG. I wtedy pojawia się druga strona tej historii.

Fundusz zwraca się do sprawcy o zwrot całej wypłaconej poszkodowanemu kwoty. Bez rozkładania odpowiedzialności, bez „udziału własnego”, bez ograniczeń, które znamy z klasycznych polis. Jeżeli szkoda wynosi kilkanaście tysięcy złotych – dokładnie tyle trzeba będzie oddać. Jeżeli kilkadziesiąt – sytuacja wygląda tak samo. A zdarzają się przecież wypadki, gdzie mówimy o setkach tysięcy złotych ponieważ oprócz szkód rzeczowych za uszkodzone mienie musimy pokryć szkody osobowe np. renty, koszty leczenia czy inne należne świadczenia.

W tym momencie przestajemy mówić o błędzie. Zaczynamy mierzyć się z konsekwencjami, które potrafią ciągnąć się latami.

Dlatego w naszej pracy w Certis Ubezpieczenia tak duży nacisk kładziemy nie tylko na sprzedaż polis, ale na świadomość klientów. Ubezpieczenie OC to nie jest „kolejny dokument do opłacenia”. To realna ochrona, ale tylko wtedy, kiedy działa bez przerwy.

W praktyce oznacza to kilka prostych rzeczy: sprawdzanie dat, upewnienie się, czy polisa się odnowi, szczególną czujność przy zakupie samochodu używanego. Czasem wystarczy jedno przypomnienie w telefonie. Czasem jedna rozmowa z doradcą, który spojrzy na naszą sytuację z boku i wychwyci coś, co nam umknęło. Pamiętajmy również, że gdy rejestrujemy po raz pierwszy w Polsce pojazd zarówno nowy jak i używany w tym samym dniu musimy wykupić polisę OC Komunikacyjne, jeżeli tego nie zrobimy to scenariusz jest taki sam jak w przypadku przerwy w ubezpieczeniu.

W Bielsku-Białej, w naszych oddziałach na Szarotki i przy ulicy Krakowskiej, często zaczynamy rozmowy właśnie od takich audytów. Klient przychodzi z przekonaniem, że wszystko jest w porządku, a my krok po kroku sprawdzamy, czy rzeczywiście tak jest. I niejednokrotnie udaje się uniknąć dokładnie takich sytuacji i błędów , o których pisaliśmy powyżej. Bo w przypadku ubezpieczeń najdroższe nie są decyzje. Najdroższe są te momenty, w których jesteśmy pewni, że nic nie trzeba już robić.

Udostępnij:
Oferta ubezpieczeń

Zapoznaj się z naszą pełną ofertą

Zamów kalkulacje ubezpieczenia

Skontaktuj się z nami i dobierz ubezpieczenie szyte na miarę twoich potrzeb!

Imię i nazwisko(wymagane)
Imię i Nazwisko
Zgoda

Partnerzy

Nie jesteś pewny swojego aktualnego ubezpieczenia?

Pomożemy ci je sprawdzić