Przedsiębiorca też może zachorować. Co wtedy?

Wielu właścicieli firm ma jedną wspólną cechę. Są przyzwyczajeni do tego, że inni liczą na nich. To oni podejmują decyzje, rozwiązują problemy, odbierają telefony, pilnują terminów i odpowiadają za ludzi, którzy każdego dnia przychodzą do pracy. Nawet kiedy jest trudno, często słyszą: „dasz radę”. I bardzo często rzeczywiście dają.

Przez lata budują w sobie przekonanie, że muszą być silni, dostępni i niezawodni. Firma nie może czekać. Klient potrzebuje odpowiedzi. Pracownik potrzebuje decyzji. Kontrakt musi zostać dopięty. Pojawia się więc naturalny mechanizm: najpierw zajmujemy się wszystkim dookoła, a dopiero na końcu sobą.

Dopóki organizm pozwala.

Dopóki nie wydarzy się coś, czego nie można przesunąć na później.

Choroba, wypadek albo nagła konieczność dłuższej rekonwalescencji bardzo szybko pokazują, jak mocno wiele firm opiera się na jednej osobie. I wtedy pojawia się pytanie, którego wielu przedsiębiorców wcześniej sobie nie zadało: co stanie się z moją firmą i moją rodziną, jeśli przez kilka miesięcy nie będę mógł pracować?

To pytanie nie jest łatwe, ponieważ dotyka czegoś więcej niż finansów. Dotyka poczucia odpowiedzialności, niezależności i kontroli, które dla wielu przedsiębiorców są fundamentem ich codziennego życia.

Firma często jest zależna od jednej osoby bardziej, niż nam się wydaje

W dużych organizacjach nieobecność jednej osoby może zostać częściowo zastąpiona przez zespół, procedury i rozbudowaną strukturę. W mniejszych firmach sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Właściciel bardzo często jest sercem całego przedsiębiorstwa.

To on zna klientów od lat. To on wie, jakie decyzje podjąć w trudnej sytuacji. To on rozumie specyfikę branży, negocjuje najważniejsze umowy i odpowiada za kierunek rozwoju. Nawet jeśli zatrudnia pracowników, część kluczowych obowiązków pozostaje po jego stronie.

Dlatego choroba przedsiębiorcy nie jest wyłącznie prywatnym problemem jednej osoby. Może stać się wyzwaniem dla całego biznesu.

Warto przy tym zauważyć, że nie chodzi tylko o najpoważniejsze i najbardziej dramatyczne scenariusze. W praktyce największym wyzwaniem bywają sytuacje, które na początku wydają się przejściowe.

Kilka tygodni po operacji. Dłuższa rehabilitacja po urazie. Leczenie wymagające ograniczenia aktywności zawodowej. Okres, w którym człowiek chciałby wrócić do pracy, ale organizm jeszcze na to nie pozwala.

Dla osoby zatrudnionej na etacie taka sytuacja często oznacza określony system świadczeń i zabezpieczeń. Przedsiębiorca natomiast musi samodzielnie zadbać o rozwiązania, które pozwolą mu utrzymać stabilność finansową.

To jedna z różnic, o których wiele osób zaczyna myśleć dopiero wtedy, gdy pojawia się problem.

Prowadzenie firmy daje niezależność, możliwość decydowania o własnej drodze zawodowej i budowania czegoś swojego. Ale ta niezależność oznacza również większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.

Największe koszty choroby często pojawiają się poza gabinetem lekarskim

Kiedy myślimy o chorobie, najczęściej skupiamy się na kwestiach zdrowotnych. Na leczeniu, powrocie do sprawności i odzyskaniu pełnej formy. To oczywiście najważniejsze.

Jednak przedsiębiorca musi często mierzyć się również z drugim wymiarem problemu – finansowym.

Firma nadal funkcjonuje. Zobowiązania nadal istnieją. Niektóre koszty pozostają dokładnie takie same jak przed chorobą. Jednocześnie najważniejsze źródło przychodu może zostać ograniczone albo całkowicie zatrzymane.

To sytuacja, która powoduje ogromną presję.

Osoba, która powinna spokojnie wracać do zdrowia, zaczyna analizować rachunki. Zastanawia się, czy firma utrzyma płynność. Czy klienci zostaną. Czy pracownicy nadal będą mieli zapewnione miejsca pracy. Czy po kilku miesiącach będzie można wrócić do wcześniejszego poziomu działalności.

Właśnie dlatego coraz więcej przedsiębiorców zaczyna patrzeć na ubezpieczenie od utraty dochodu nie jako na dodatkowy koszt, ale jako element odpowiedzialnego planowania.

Nie chodzi o zakładanie, że wydarzy się coś złego. Chodzi o świadomość, że życie zawodowe i prywatne nie zawsze przebiega według naszych planów.

Każdy przedsiębiorca buduje swoją firmę latami. Zdobywa doświadczenie, klientów i pozycję na rynku. Naturalne jest więc, że chce chronić to, co stworzył.

A jednym z najważniejszych elementów tej ochrony jest możliwość zachowania stabilności wtedy, kiedy sam nie może przez pewien czas wykonywać swojej pracy.

Odpowiedzialność przedsiębiorcy zaczyna się od odpowiedzialności za siebie

W kulturze biznesowej często promuje się obraz przedsiębiorcy, który zawsze działa, zawsze znajduje rozwiązanie i nigdy się nie zatrzymuje. Taka postawa może być źródłem sukcesu, ale ma też swoją drugą stronę.

Człowiek nie jest maszyną.

Każdy organizm ma swoje granice. Każdy może zachorować. Każdego może spotkać sytuacja, której nie dało się przewidzieć.

Dojrzałe podejście do prowadzenia firmy nie polega na przekonaniu, że „mnie to nie dotyczy”. Polega na zadaniu sobie pytania: „co zrobię, jeśli jednak mnie to spotka?”.

To pytanie nie wynika ze strachu. Wynika z odpowiedzialności.

Tak jak przedsiębiorca tworzy strategię sprzedaży, plan finansowy czy zabezpieczenia prawne, tak samo powinien pomyśleć o zabezpieczeniu własnego dochodu. Bo firma może mieć najlepszy produkt, świetnych pracowników i wiernych klientów, ale bez człowieka, który ją prowadzi, jej funkcjonowanie może zostać poważnie utrudnione.

Najlepsze decyzje biznesowe często nie są tymi, które przynoszą natychmiastowy efekt. Są tymi, które sprawiają, że w trudnym momencie można działać spokojniej.

A spokój jest jednym z najcenniejszych zasobów każdego przedsiębiorcy.

Zwłaszcza wtedy, gdy życie na chwilę zmusza go, aby przestał być osobą, która zawsze wszystko musi udźwignąć.

Udostępnij:
Oferta ubezpieczeń

Zapoznaj się z naszą pełną ofertą

Zamów kalkulacje ubezpieczenia

Skontaktuj się z nami i dobierz ubezpieczenie szyte na miarę twoich potrzeb!

Imię i nazwisko(wymagane)
Imię i Nazwisko
Zgoda

Partnerzy

Nie jesteś pewny swojego aktualnego ubezpieczenia?

Pomożemy ci je sprawdzić