Prowadzenie firmy często przedstawiane jest jako indywidualna droga przedsiębiorcy. Mówimy: „założył firmę”, „zbudował markę”, „osiągnął sukces”, „podjął ryzyko”. I rzeczywiście, to właściciel najczęściej podpisuje dokumenty, podejmuje decyzje i bierze na siebie odpowiedzialność za rozwój biznesu.
Ale za większością przedsiębiorców stoi ktoś jeszcze.
Rodzina.
Osoby, które nie pojawiają się w nazwie firmy, nie widnieją w rejestrach i nie uczestniczą w codziennych spotkaniach z klientami, a mimo to często odczuwają skutki każdej ważnej decyzji biznesowej. To oni widzą wieczory spędzone przy komputerze, telefony odbierane podczas kolacji, weekendy przeznaczone na nadganianie zaległości i momenty, w których firma staje się najważniejszym tematem rozmów.
Rodzina przedsiębiorcy bardzo często uczestniczy w prowadzeniu biznesu, nawet jeśli formalnie nie ma z nim nic wspólnego. Dlatego bezpieczeństwo finansowe właściciela firmy nigdy nie dotyczy wyłącznie jego samego. Dotyczy również tych, którzy są od niego zależni.
Sukces firmy daje bezpieczeństwo, ale tworzy też odpowiedzialność
Własna działalność gospodarcza daje wiele możliwości. Pozwala rozwijać swoje pomysły, decydować o kierunku pracy i budować coś, co ma osobistą wartość. Dla wielu osób firma jest nie tylko źródłem dochodu. Jest spełnieniem ambicji, efektem wielu lat nauki i doświadczenia.
Jednocześnie wraz z rozwojem biznesu rośnie odpowiedzialność.
Na początku prowadzenia działalności przedsiębiorca często odpowiada przede wszystkim za siebie. Jeśli ma słabszy miesiąc, ogranicza wydatki. Jeśli pojawia się problem, szuka rozwiązania. Ryzyko jest stosunkowo niewielkie, bo skala zobowiązań również jest mniejsza. Z czasem sytuacja się zmienia.
Pojawiają się pracownicy, których wynagrodzenia trzeba wypłacać niezależnie od sytuacji. Pojawiają się stałe koszty, inwestycje i zobowiązania. Pojawia się również rodzina, która naturalnie opiera swoją stabilność na dochodach przedsiębiorcy. I właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie, które wielu właścicieli firm odkłada na później.
Co wydarzyłoby się, gdyby moje dochody nagle się zatrzymały?
To nie jest pytanie o pesymistyczną przyszłość. To pytanie o odpowiedzialne planowanie.
Każdy przedsiębiorca wie, że firma potrzebuje zabezpieczeń. Dlatego ubezpiecza samochody, nieruchomości, sprzęt czy odpowiedzialność zawodową. Chroni rzeczy, które są ważne dla funkcjonowania biznesu.
Jednocześnie bardzo często zapomina o zabezpieczeniu najważniejszego elementu całej układanki – własnej możliwości zarabiania.
Choroba przedsiębiorcy staje się problemem całej rodziny
W przypadku osoby zatrudnionej na etacie sytuacja jest zwykle bardziej przewidywalna. System świadczeń i stabilne zatrudnienie zapewniają określony poziom ochrony. Przedsiębiorca funkcjonuje jednak w innym modelu.
Jeżeli nie pracuje, bardzo często nie generuje przychodu.
Oczywiście wiele zależy od rodzaju prowadzonej działalności. Niektóre firmy mogą funkcjonować dzięki zespołowi, procedurom i delegowaniu obowiązków. W wielu przypadkach jednak właściciel pozostaje kluczową osobą, od której zależą najważniejsze decyzje i relacje z klientami.
Dłuższa nieobecność może oznaczać nie tylko brak bieżących dochodów, ale również konieczność ograniczenia wydatków, rezygnację z planowanych inwestycji czy zmianę codziennego funkcjonowania całej rodziny.
I właśnie tutaj pojawia się aspekt, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.
Przedsiębiorca często myśli o firmie jako o swoim projekcie. Tymczasem dla najbliższych jest ona również źródłem bezpieczeństwa.
To z dochodów firmy opłacany jest kredyt mieszkaniowy. To dzięki nim dzieci mają zapewnione zajęcia dodatkowe, wakacje czy możliwość realizacji swoich planów. To z nich finansowane jest codzienne życie.
Dlatego decyzja o zabezpieczeniu dochodu nie jest wyłącznie decyzją biznesową.
Jest również decyzją rodzinną.
Ubezpieczenie od utraty dochodu może być jednym z elementów takiego zabezpieczenia. Jego rolą jest zapewnienie wsparcia finansowego w sytuacji, gdy przedsiębiorca z powodów zdrowotnych lub losowych nie może przez określony czas wykonywać swojej pracy.
Nie zastępuje ono zdrowia ani nie rozwiązuje wszystkich problemów. Daje jednak coś niezwykle ważnego – czas i przestrzeń na skupienie się na powrocie do normalności bez natychmiastowej presji finansowej.
Odpowiedzialność zaczyna się od myślenia o tym, czego nie chcemy sobie wyobrażać
Jednym z powodów, dla których przedsiębiorcy rzadko rozmawiają o takich sytuacjach, jest przekonanie, że skoro do tej pory wszystko było dobrze, prawdopodobnie tak pozostanie.
To naturalny sposób myślenia.
Nikt nie zakłada rano, że tego dnia wydarzy się coś, co zmieni jego życie. Nikt nie rozpoczyna działalności gospodarczej z myślą, że kiedyś może nie być w stanie jej prowadzić.
Ale odpowiedzialność nie polega na przewidywaniu wszystkiego. Tego zrobić się nie da.
Polega na przygotowaniu się na sytuacje, które mogą mieć największe konsekwencje.
Dojrzały przedsiębiorca nie zabezpiecza firmy dlatego, że spodziewa się problemów. Robi to dlatego, że wie, ile kosztowałoby go ich zignorowanie.
Tak samo jak buduje poduszkę finansową dla firmy, planuje rozwój i dba o płynność, powinien pomyśleć o ochronie własnego dochodu.
Bo przedsiębiorstwo to nie tylko budynek, sprzęt i dokumenty.
To przede wszystkim człowiek, który każdego dnia sprawia, że wszystko działa.
A za tym człowiekiem bardzo często stoi rodzina, która również ponosi konsekwencje każdej biznesowej decyzji.
Dlatego prawdziwa odpowiedzialność przedsiębiorcy nie kończy się na pytaniu: „Jak rozwinąć firmę?”.
Czasem ważniejsze pytanie brzmi:
„Jak zadbać o to, aby firma i moja rodzina były bezpieczne również wtedy, gdy życie napisze inny scenariusz?”.