W świecie przedsiębiorców słowo „ubezpieczenie” bardzo często wywołuje podobną reakcję. Wielu właścicieli firm traktuje je jako kolejny wydatek, który trzeba ponieść, ale z którego prawdopodobnie nigdy nie będzie się korzystać. Jest to zrozumiałe. Każdy przedsiębiorca codziennie mierzy się z dziesiątkami kosztów, które wpływają na wynik finansowy firmy. Wynagrodzenia, podatki, czynsze, inwestycje, marketing, rozwój zespołu – lista wydatków nigdy się nie kończy. Nic więc dziwnego, że dodatkowa pozycja w budżecie często jest oceniana przez pryzmat pytania: „czy naprawdę tego potrzebuję?”.
Problem polega na tym, że takie myślenie zmienia się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy pojawia się sytuacja, której wcześniej nikt nie brał pod uwagę. Wtedy okazuje się, że ubezpieczenie nie było kosztem. Było sposobem na ograniczenie konsekwencji zdarzenia, które mogło zachwiać stabilnością firmy.
W biznesie nie chodzi przecież o to, aby przewidzieć każdy możliwy scenariusz. To niemożliwe. Chodzi o to, aby przygotować się na te sytuacje, które mogą mieć największy wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa.
Każda firma ponosi ryzyko, pytanie tylko kto poniesie jego konsekwencje
Prowadzenie działalności gospodarczej zawsze wiąże się z ryzykiem. To część przedsiębiorczości. Osoba zakładająca firmę akceptuje fakt, że nie wszystkie decyzje przyniosą oczekiwany efekt, że rynek może się zmienić, a sytuacja gospodarcza może wpłynąć na działalność.
Ale istnieje różnica pomiędzy ryzykiem biznesowym, które przedsiębiorca świadomie podejmuje, a ryzykiem, które może całkowicie zaburzyć funkcjonowanie firmy.
Właściciel restauracji może zdecydować się na otwarcie nowego lokalu i liczyć się z tym, że inwestycja może nie przynieść oczekiwanych rezultatów. Właściciel firmy usługowej może zatrudnić nowego pracownika i ponosić ryzyko związane z tą decyzją. To są elementy prowadzenia biznesu.
Inaczej wygląda sytuacja, kiedy wydarza się coś, na co przedsiębiorca nie ma wpływu. Poważna choroba, wypadek, utrata możliwości wykonywania pracy, szkoda majątkowa czy zdarzenie, które powoduje przestój w działalności, mogą pojawić się niezależnie od tego, jak dobrze firma jest prowadzona.
I wtedy pojawia się najważniejsze pytanie: kto poniesie finansowe konsekwencje tego zdarzenia?
Czy będzie to przedsiębiorca, który przez lata budował swoją firmę i nagle musi samodzielnie pokryć wszystkie koszty? Czy będzie to jego rodzina, która opiera swoją stabilność na dochodach firmy? Czy może odpowiednio wcześniej przygotowane rozwiązania pozwolą ograniczyć skutki takiej sytuacji?
Ubezpieczenie nie sprawia, że trudne wydarzenie przestaje istnieć. Nie cofnie czasu i nie sprawi, że przedsiębiorca nigdy nie zachoruje albo firma nigdy nie poniesie straty. Jego rolą jest coś innego – przeniesienie części ryzyka finansowego na ubezpieczyciela i zapewnienie środków wtedy, gdy są najbardziej potrzebne.
To właśnie dlatego warto patrzeć na ubezpieczenie nie jak na koszt, ale jak na element zarządzania bezpieczeństwem firmy.
Największym błędem jest liczenie tylko kosztów polisy, a nie kosztów braku ochrony
Przedsiębiorcy bardzo często analizują cenę ubezpieczenia. To naturalne, ponieważ każda decyzja finansowa w firmie powinna mieć swoje uzasadnienie. Warto jednak spojrzeć na ten temat z szerszej perspektywy.
Prawdziwe pytanie nie powinno brzmieć: „ile kosztuje ubezpieczenie?”.
Powinno brzmieć: „ile może kosztować jego brak?”.
Ta różnica zmienia sposób myślenia.
Jeżeli właściciel firmy przez kilka miesięcy nie może pracować, kosztem nie jest tylko utracony przychód. To również wszystkie zobowiązania, które nadal trzeba regulować. To niepewność pracowników. To ryzyko utraty klientów. To stres związany z koniecznością podejmowania decyzji finansowych w momencie, kiedy przedsiębiorca powinien skupić się na powrocie do zdrowia.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku ochrony majątku firmy. Przedsiębiorca może przez wiele lat inwestować w sprzęt, wyposażenie i rozwój działalności. Jedno nieprzewidziane zdarzenie może jednak sprawić, że odbudowa tego, co zostało utracone, będzie wymagała ogromnych nakładów finansowych.
Oczywiście można powiedzieć, że takie sytuacje zdarzają się rzadko. I jest to prawda. Ale właśnie dlatego ubezpieczenia mają sens. Nie kupujemy ich dlatego, że trudne wydarzenia spotykają nas każdego dnia. Kupujemy je dlatego, że gdy już się wydarzą, ich konsekwencje mogą być bardzo poważne.
Podobnie jak nie zapinamy pasów bezpieczeństwa dlatego, że spodziewamy się wypadku podczas każdej podróży. Robimy to dlatego, że rozumiemy wartość ochrony w sytuacji, której nie możemy przewidzieć.
Świadomy przedsiębiorca nie eliminuje ryzyka. On zarządza nim odpowiedzialnie
Najlepsi przedsiębiorcy nie różnią się od innych tym, że mają mniej problemów. Różnią się tym, że są lepiej przygotowani na momenty, w których problemy się pojawiają.
Budują zespoły. Tworzą procedury. Dbają o płynność finansową. Inwestują w rozwój. Analizują rynek. Wszystkie te działania mają jeden wspólny cel – sprawić, aby firma była stabilna i odporna na zmiany.
Ubezpieczenie jest jednym z elementów tego systemu.
Nie powinno być traktowane jako wydatek wynikający ze strachu. Jest raczej przejawem odpowiedzialnego podejścia do biznesu. Pokazuje, że przedsiębiorca myśli nie tylko o tym, jak osiągnąć sukces, ale również jak ochronić to, co już zbudował.
Bo każda firma ma swoją historię. Za każdą stoją lata pracy, decyzji, wyrzeczeń i zaangażowania. Za każdą stoją ludzie – właściciel, pracownicy, klienci i rodzina.
Dlatego warto zadać sobie pytanie nie tylko o to, ile kosztuje zabezpieczenie.
Warto zastanowić się, ile kosztowałaby sytuacja, w której tego zabezpieczenia zabraknie.
Bo w rzeczywistości ubezpieczenie nie jest decyzją o wydaniu pieniędzy.
Jest decyzją o tym, kto poniesie ciężar trudnego momentu, kiedy życie albo biznes przyniosą scenariusz, którego nikt wcześniej nie planował.